Nie kopiuj. Uszanuj mój trud włożony w tworzenie tego.ho_ho_ho.ogg

wtorek, 23 lipca 2013

O niebie pełnym gwiazd

Niebo nigdy nie wygląda tak samo. To, co widzimy, jest tu i teraz. Za chwile zmieni się układ chmur i natężenie błękitu.

Gwiazdy są różne w zależności od miejsca, z którego je obserwujemy. Stojąc  tu i teraz, stoimy pod jedynym w swoim rodzaju sklepieniem niebieskim.
Jednak księżyc jest wszędzie taki sam. Nie zmienia się jego układ, choć każdej nocy jest inny. Z każdego miejsca będzie wyglądał tak samo. Mogło by się zdawać, że ma moc jednoczenia ludzi z różnych krańców.

Zbliża.

Tych smutnych i wesołych. Z sercem na pół lub w całości. Tym, którym dzisiejszy dzień uważają za zwycięski i tych przegranych. Tych co kochają i tych, co tęsknią. Doszukujemy się magii w wielkich czynach, by coś znikło, można było czytać w myślach czy teleportować, jednak jest ona w tych najbardziej błahych rzeczach czy czynnościach.

To jest piękniejsze od wypisywania na klawiaturze wiadomości i wysyłania ich w trybie ekspresowym w świat. Tak, należę do osób, które podchodzą sentymentalnie także do staroświeckich listów.
Kiedyś mama pokazała mi cały worek korespondencji z tatą za czasów, gdy był w wojsku. Nie śmiałam tego przeczytać, jednak charakter pisma, zapach niosły w sobie ogromny ładunek uczuć. Kartka papieru z słowami potrafiła zbliżyć do siebie dwoje ludzi.


To jest magia.

sobota, 20 lipca 2013

Nowsze przykazanie.

Nosimy wiele masek. Niektórzy są wręcz ich kolekcjonerami, jednak co zastają, gdy wracają do domu i zdejmują je wszystkie?

Osobiście uważam, że maska jest czymś, co ma nas uchronić przed...zwiędnięciem? Emocjonalną śmiercią? Trudno to nawet nazwać.
Hm...
Jest systemem, który wkracza, gdy system zostaje przeciążony, taki instynkt samozachowawczy? To samo, co sprawia, że u osób z silnymi, negatywnymi przeżyciami tworzy się zapora blokująca niemiłe wspomnienia. To samo, co zakazuje nam skoczyć z wysokości i nakazuje żyć.
Coś co sprawia, że sami siebie zadziwiamy w kryzysowych sytuacjach.

Po ostatnich przeżyciach spodziewałam się, że będę płakać. Jednak oczy wciąż pozostawały suche, za to w sercu czułam nieznośny ból. Pomimo wszystkiego jednak uśmiechałam się.
Póki nie odczytałam dzisiejszej wiadomości.
Poczułam, że brakuje mi powietrza, zaś łzy same naleciały do oczu. Do teraz jest mi niedobrze, jednak czuje dziwny spokój w sercu. Przypomniałam sobie jak jeszcze wczoraj rozmawiałam z mamą przez Skypa. Uśmiechałam się, a ona spojrzała na mnie z smutkiem i powiedziała "Nie musisz dłużej nosić tej maski". Dopiero dzisiaj zrozumiałam, co miała na myśli.
W duszy już przeżywam "małą żałobę"...
Zwiędłam.

Życie to niekończące się cztery pory roku. Kiedyś nadchodzi wiosna, potem lato, jesień, by następnie nadeszła zima.
Nie wstydź się uczuć. Nie wstydź się siebie.Nie wstydź się swoich defektów.
Nowsze przykazania od dnia dzisiejszego.


czwartek, 11 lipca 2013

Wyścigi w byciu zarąbistym.

Pewnie każdy z Was spotkał się z środowiskiem, gdzie żyją same "niesamowite jednostki". Jacy to oni są wspaniali, tacy wyluzowani i mądrzy. Takie grupki tworzą się naturalnie, w miejscach gdzie można pokazać swoją nietuzinkowość: w szkole, miejscu pracy, a nawet w sieci.

Zaś w tym ostatnim miejscu zdają się wznosić na wyżyny swoich możliwości w udowodnieniu innym, że to właśnie są ONI.

Do bezsensownego bełkotu, który przyciąga innych bełkoczących i prowokacyjnych zachowań dochodzi ta otoczka anonimowości. W sieci można być stuprocentowym trollem i "Mój jest ten kawałek podłogi".
Dawniej może by mnie to denerwowało, jednak z biegiem lat jak siedzę i czytam tą sieczkę językową w ich wykonaniu, żal mi ich. Wypruwać flaki by pokazać innym swoją maskę.

A jacy są pod nią?

Tak to się zaczęło.

Notatka sporządzona 9.07.2013r.


Witam Ciebie,

Nie wiem, czy ktoś to przeczyta.

Chcę to komuś powiedzieć, ale tak by mógł to przeczytać bez dawania mi rad. Jestem osobą, która łatwo przybiera czyjeś zdanie, zmienia barwy jak kameleon. Dają rady, jednak nie wysłuchają tego, co mam do powiedzenia. Dostaje dzięki temu gotową instrukcję, jak mam postępować, wiec idę prostą, asfaltową drogą bez dziur. Staje się panią X, koleżanką Y, znajomym Z, ale nie sobą.
Bo jaką decyzje może podjąć histeryczka, która patrzy na wszystko przez swoje ciemne okulary?
Śmiało mogę powiedzieć o sobie jaka jestem, ale gdy ktoś inny to mówi, zwłaszcza osoba którą szanuje i kocham, popadam w histerię. Nazywam to wybiórczym dystansem do samej siebie. Ja wiem jaka jestem, nie chcę tego słuchać z ust innej osoby. Nie chcę oceny, szufladkowania. Nie chcę też już rad, nie chcę asfaltowej drogi. To dziwne, prawda? Mam receptę na wszystko, nie muszę martwić się podejmowaniem decyzji, bo inni zrobią to za mnie.
Tak, można zwariować nawet wtedy, gdy wszystko wokół jest dobrze. To nie kwestia problemów Trzeciego Świata, chorób i klęsk żywiołowych. I żeby nie było: martwią mnie, jednak w czym mogę pomóc, jeśli kolejny smutek dołożę do sterty innych? Nikt nie będzie miał ze mnie pożytku, a na pewno nie uczyni mnie to szczęśliwszej. Można pomyśleć, że jestem rozkapryszoną histeryczną. Słyszałam to nie  jeden raz, ale dopiero niedawno zdałam sobie z tego sprawę, że nie jestem sama. A terapeutka oświeciła mnie, że wcale nie. Padłam ofiarą szuflady, do której wkłada się ludzi, którym na pierwszy rzut oka nie ma co przeszkadzać w życiu, a dlatego są w niej bo osoba pokonująca osądu nie chce wysłuchać jej. Da jej radę i niech sobie żyje. Po co wysłuchiwać i spowodować, by  osoba z problemem sama siebie usłyszała i zaczęła myśleć? Od tego są psychologowie, za to im się właśnie płaci.

A przecież świat byłby szczęśliwszy, gdybyśmy mogli słuchać się wzajemnie.

Za darmo.

Zamiast tabletek, zamiast terapeutów.